Dominikana – Santo Domingo – kolonialne zabytki, cuda natury i zaśmiecona promenada

Santo Domingo jest pierwszym założonym przez Europejczyków miastem na obszarze Ameryki i najszybciej rozwijającą się aglomeracją Karaibów. W zabytkowej dzielnicy Zona Colonial znajdziemy wiele obiektów, które pamiętają czasy Krzysztofa Kolumba i jego syna Diega. Poniżej opis naszego krótkiego zwiedzania dzielnicy kolonialnej, kontrowersyjnego obiektu Faro Colon i pięknych jezior Parku Los Tres Ojos.

Wspominałam w poprzednim wpisie, że jeśli lądujemy w Punta Cana to do Santo Domingo możemy dotrzeć bezpośrednim autobusem linii Bavaro Express. Autobusy ruszają z dworca w Bavaro o 7:00, 9:00, 11:00, 13:00, 15:00 oraz 16:00. Koszt biletu to 400 DOP, tj. 30 PLN/os., a trasa powinna zająć 3 godziny. Nie można z wyprzedzeniem ani kupić, ani zarezerwować biletu więc zaleca się być na dworcu godzinę przed odjazdem. Autobusy są komfortowe, klimatyzowane i z wi-fi. Na oficjalnej stronie Bavaro Express można zobaczyć pośrednie przystanki, jeśli ktoś chce wsiąść/wysiąść gdzieś po drodze do stolicy.

Wyjeżdżając o 9:00 rano, przed południem jesteśmy w stolicy Dominikany i wysiadamy na przystanku: Mexico con José Martí (niedaleko Parku Enriquillo). Mamy stąd 1,5 km do naszego hoteliku (Casa del Sol) więc przy okazji możemy przejść tak aby zobaczyć sztandarowe obiekty kolonialnej dzielnicy.

Spacer do hotelu z jednoczesnym zwiedzaniem Zona Colonial

18/03/2018 – Nd


Na poniższej mapie zaznaczyłam przykładową trasę spaceru, podczas którego możemy zobaczyć jedne z najważniejszych obiektów miasta (mamy tu kilka warstw znaczników, które można wyświetlić lub ukryć, rozwijając menu przyciskiem w lewym górnym rogu mapy):

  • Monasterio de San Francisco – ruiny Klasztoru San Francisco stanowią pozostałość po pierwszym i największym klasztorze w Ameryce (budowa  rozpoczęta w 1508 r.), który został spalony, a potem był niszczony przez trzęsienia ziemi i huragany.
  • Plaza Espana – to duży plac otoczony murami starówki, restauracjami i budynkami z czasów kolonialnych.
  • Alcázar de Colon – pałac w stylu gotycko-mauretańskim wzniesiony na polecenie syna Krzysztofa Kolumba (Diega) przez indiańskich robotników. To tutaj Hiszpanie snuli plany podboju Ameryki. Budynek znajduje się bezpośrednio przy placu Plaza Espana i był poddawany kilkukrotnie renowacji. Aktualnie w jego wnętrzu utworzono muzeum.
  • Calle Las Damas – Ulica Dam zawdzięcza nazwę damom, które towarzyszyły żonie Krzysztofa Kolumba podczas spacerów. Ulica z szeregiem interesujących budowli biegnąca wzdłuż rzeki Ozama jest uważana za pierwszą brukowaną ulicę Ameryki.
  • Parque Colon – plac w centrum Starego Miasta z ławkami, drzewami i wykonaną z brązu statuą Krzysztofa Kolumna, który w 1496 roku polecił wybudować La Nueva Isabela na brzegu Rio Ozama, czyli późniejsze Santo Domingo.
  • Cathedral Santa Maria la Menor – najstarszy kościół Ameryki, który stoi przy Parque Colon (zaraz za pomnikiem Kolumba).
  • Fortaleza Ozama – pierwsza europejska twierdza w Ameryce zbudowana w 1503 roku. To stąd wyruszały ekspedycje hiszpańskich konkwistadorów do takich krajów jak Kuba, Jamajka i Kolumbia. Twierdza pełniła też ważną rolę w obronie miasta.

Po spacerze dochodzimy do naszego miejsca noclegowego, chwilę odpoczywamy i ruszamy zwiedzać dalej.

Nocleg: Casa Del Sol (Isabel La Catolica No1, Colonial Zone, 12345 Santo Domingo). Bardzo przyjemny hotel w dobrej lokalizacji blisko starego miasta i morza. Dostajemy komfortowy pokój dwuosobowy z łazienką, a śniadanie jemy na przyjemnym tarasie. Za nocleg ze śniadaniem płacimy 60 USD, tj. 230 PLN/2os.

Przyjemny taras w Casa Del Sol.

Szybki objazdowy trip


Z powodu ograniczonego czasu decydujemy się na objazdową wycieczkę taksówką, którą pojedziemy do Faro a Colon i parku z kompleksem jezior – Los Tres Ojos. Pani z hotelowej recepcji wyciąga z kamienicy obok znajomego taksówkarza. Pan ma już swoje lata, a do tego rozsypujące się auto, powgniatane z każdej strony. Dla ugaszenia pragnienia… buteleczka rumu między siedzeniami (!). Dogadujemy cenę objazdowej wycieczki bo nasz kierowca proponuje, że zawiezie nas wszędzie i poczeka za nami.

Jedziemy! W tle dominikańskie rytmy z (o dziwo!) działającego radia, oczywiście brak klimatyzacji więc okna pootwierane ile się da. Pan nie mówi po angielsku więc w grę wchodzi tylko hiszpański albo dogadywanie się na migi! Znam kilka słów i trochę więcej rozumiem więc dajemy radę. Pan prowadzi nas do Faro a Colon, robimy sobie wspólne zdjęcie. Pan pokazuje nam kasę, prowadzi nas do Mauzoleum Kolumba, a dalej ekspozycje muzeum zwiedzamy już sami. Obiekt robi wrażenie, ale najbardziej kontrowersje towarzyszące jego powstaniu.

Faro a Colon – Latarnia Kolumba


Faro a Colon, czyli Latarnia Kolumba
to obok metra (tak! Santo Domingo ma metro, ale nie jechaliśmy nim) najbardziej kontrowersyjna budowla Dominikany. Powstała w 1992 roku, na polecenie prezydenta Balaguera, z okazji pięćsetnej rocznicy pierwszego przybycia Krzysztofa Kolumba do Ameryki.

Wysiedlono stąd 50 tys. osób zamieszkujących dzielnicę biedoty! Betonowy monument kosztował 100 mln dolarów! Na poświęcenie budowli przybyli przedstawiciele instytucji, które zleciły podróż Kolumbowi, tj. para królewska z Hiszpanii oraz ówczesny papież Jan Paweł II. Budynek w niczym nie przypomina latarni, a w rzeczywistości ma kształt gigantycznego leżącego krzyża o długości około 240 m i szerokości około 60 metrów – wymiary są orientacyjne bo w różnych źródłach spotykałam się z rozbieżnymi wartościami więc postanowiłam dokonać własnego pomiaru (mapy google).  Dodatkowo Latarnia Kolumba wyświetlała nocą na niebie gigantyczny laserowy krucyfiks (!), ale ogromne zużycie energii powodowało przerwy w dopływie prądu w całym kraju więc z czasem lasery włączano coraz rzadziej, aż w końcu zaniechano tego całkowicie (na szczęście!).  

W centrum Faro a Colon spoczywają domniemane szczątki Kolumba (przeniesione tutaj w 1992 roku z Catedral de Santa Maria la Menor). Kilka innych krajów również uważa, że to na ich terytoriach spoczął wielki odkrywca więc sprawa jest dyskusyjna. Jedni uważają, że Kolumb spoczął w Hiszpanii, a inni, że jego grób znajduje się na Kubie i we Włoszech. Badania hiszpańskich szczątków DNA wskazały ich zgodność z DNA brata Kolumba, ale podobno nie tworzą one kompletnego ciała, co może wspierać teorię, że po śmierci Kolumba jego zwłoki podzielono i przetransportowano do Santo Domingo i Hawany.

Wnętrze monumentu można zwiedzać od 9:00 do 17:00 za drobną opłatą

Faro Colon, Santo Domingo, Dominikana
Plac przed Faro Colon - sam monument nie jest tak olbrzymi jak plac, na którym został wzniesiony.
Faro Colon, Santo Domingo, Dominikana
Wnętrze Faro Colon - po lewej Mauzoleum Kolumba, a po prawej główny korytarz ciągnący się wzdłuż całego monumentu.

Parque Los Tres Ojos – kompleks podziemnych jezior


Naszym kolejnym punktem jest park z kompleksem podziemnych jezior czyli Parque Los Tres Ojos (hiszp. tres ojos – troje oczu). Tak naprawdę mamy tutaj nie trzy, a cztery jeziorka, położone pod powierzchnią ziemi, ale otwarte od góry. Otoczone skałami i tropikalną roślinnością tworzą niezwykły krajobraz w środku stolicy. Nazwa kompleksu powstała prawdopodobnie przed odkryciem czwartego akwenu.

Jeziora służyły już pierwszym znanym mieszkańcom wyspy czyli Tainom jako miejsce kultu. Ludzie chronili się tutaj również przed hiszpańskimi konkwistadorami. Miejsce odkryto ponownie dopiero w 1916 roku, a w 1972 wykuto schody zapewniając swobodny dostęp do jaskini.

Zwiedzanie jeziorek zaczynamy od Lago de Azufre czyli Jeziora Siarkowego – początkowo sądzono, że zawiera związki siarki, stąd nazwa. Okazało się jednak, że nie ma tam siarki, a wysoki poziom węglanu wapnia. Kolejny akwen to La Nevera czyli „Lodówka” z temperaturą wody około 20 st. C. Jak na dominikańskie warunki to może lodówka, ale co w takim razie powiedzieliby na temperaturę wody w Bałtyku albo w polskich jeziorach?! Stąd na małej tratwie, ręcznie ciągniętej z jednej strony jeziora na drugą, przeprawiamy się do czwartego jeziora – Los Zaramaguyones, które jest najpiękniejszym i największym z jezior. Po drodze chłopak zajmujący się przeprawą pyta skąd jesteśmy. Usłyszawszy o Polsce rzuca z uśmiechem: „Aa! Familia Lewandowski!” – i wszystko jasne, Polska to teraz nie Jan Paweł II czy Wałęsa, ale Lewandowski. Po chwili dopływamy na drugi brzeg i po przejściu przez jaskinię naszym oczom ukazuje się akwen zawdzięczający swoją nazwę gatunkowi żyjących tu kaczek. Nam nie udało się zobaczyć ani żadnej kaczki, ani tym bardziej, podobno występujących tu krokodyli! Jezioro piękne, tropikalna roślinność zwisającą ze stromych skał wygląda niezwykle. Na koniec trzecie oczko czyli Lago de las Damas, które położone nieco w ukryciu służyło kiedyś jako damska łaźnia. Jest najpłytsze (2 m) spośród wszystkich czterech jezior. 

Kompleks możemy zwiedzać od 8:30 do 17:30, a za wstęp należy uiścić drobną opłatę w wysokości 50 DOP (niespełna 4 zł). Dodatkowo jeśli chcemy przepłynąć do czwartego jeziorka czyli najpiękniejszego Los Zaramaguyones, musimy zapłacić 20 DOP (około 1,50 PLN).

Kończymy zwiedzanie Los Tres Ojos wracając do naszego pana taksówkarza, który prowadzi nas jeszcze przez park do punktu widokowego, z którego można podziwiać z góry Jezioro Los Zaramaguyones. Następnie wracamy do hotelu. Na koniec rozliczenie, które trochę nas rozczarowało bo na wstępie ustaliliśmy, że objazdówka ma nas kosztować 20 USD, a ostatecznie wyszło 30 USD, tj. 112 PLN. Niestety nie było obok nas chłopaka, który był pośrednikiem w negocjacjach płacowych między nami, a panem kierowcą więc odpuściliśmy. Tak czy inaczej było miło, a my byliśmy zadowoleni, że zobaczyliśmy dwie najważniejsze dla nas atrakcje w tak krótkim czasie. 

Kompleks podziemnych jezior Los Tres Ojos, Santo Domingo, Dominikana
Pierwsze jezioro Lago de Azufre po lewej oraz tratwa, którą przeprawiamy się przez drugie jezioro czyli La Nevera.
Kompleks jezior Los Tres Ojos, Santo Domingo, Dominikana
Czwarte jezioro – Los Zaramaguyones widziane z poziomu jaskini oraz z góry, z punktu widkowego, który pokazał nam nasz "przewodnik".

Po wycieczce czekał nas jeszcze mały spacer wzdłuż Calle El Conde czyli najważniejszego deptaka Santo Domingo i obiad w jednej z restauracji przy Parque Colon, naprzeciwko Katedry Santa Maria la Menor (najstarszy kościół Ameryki). Nieopodal nas grupka starszych Dominikańczyków muzykowała, a płynące rytmy porwały kilku przechodniów do tańca. Wszystko tworzyło tutaj niesamowity klimat.

Chyba w końcu dopadło nas zmęczenie upałem, lotem, zmianą czasu i wszystkim dookoła. Wróciliśmy do hotelu żeby położyć się na chwilę i zebrać siły na kolejne wyjście, a tymczasem padliśmy totalnie budząc się po 22 (!!!). Na zakończenie dnia, wykrzesaliśmy jeszcze trochę sił na krótki spacer wzdłuż ulicy Cale las Damas do Plaza Espana, a w drodze powrotnej zahaczyliśmy o Parque Colon. Chciałam zobaczyć tętniącą życiem promenadę Malecon, ale było już trochę za późno na wałęsanie się po mieście i nie chcieliśmy kusić losu. W końcu cały czas, z tylu głowy miałam tą dominikańską przestępczość, o której czytałam przed wyjazdem. Postanowiliśmy wybrać się tam o świcie. 

Parque Colon i ulica Calle Conde, Santo Domingo, Dominikana
Po lewej Parque Colon, w tle widoczny pomnik Kolumba oraz Katedra, a po prawej słynna ulica Calle Conde.
Plaza Espana, Alcatraz de Colon, Santo Domingo, Dominikana
Po lewej pałac Alcatraz de Colon przy Plaza Espana, a po prawej uliczka biegnąca obok naszego hotelu.

Poranny spacer nadmorską promenadą Malecon

19/03/2018


Tak jak powiedzieliśmy, tak zrobiliśmy! Skoro świt ruszyliśmy zerknąć na wybrzeże i… niestety poczuliśmy się bardzo rozczarowani i zasmuceni widokiem. Raz, że chodniki i skwery były usłane mnóstwem śmieci po nocnym imprezowaniu, a dwa, że w morzu pływała kolejna masa nieczystości, które wyrzucone na brzeg wyglądały upiornie. Niby czytałam o tym, że wybrzeże jest bardzo zaśmiecone, ale zobaczenie tego na własne oczy działa dosadniej.

W obliczu takich widoków zawsze tłumaczę sobie, że to inna kultura, inna mentalność, brak świadomości, kiepska gospodarka odpadami itd., ale ciężko mi zrozumieć, że ludzi zwyczajnie nie kole w oczy syf, który zostawiają po sobie. Że nie kłóci się to nikomu z jakimś wewnętrznym poczuciem estetyki, ładu, porządku, cokolwiek… Pomimo tego iż widok zaśmieconego wybrzeża nie jest najprzyjemniejszy, to nie odradzam nikomu wizyty tutaj, a wręcz przeciwnie – zachęcam! Powinniśmy być świadomi, a podróżowanie to nie tylko piękne widoczki. To również bieda, bałagan, choroby, sterty śmieci, brud i wzruszenia, kiedy ludzie mający niewiele dzielą się z Tobą czymś zupełnie bezinteresownie i uśmiechają się przy tym szerzej niż którakolwiek z osób, które mijasz w drodze do/z pracy, w naszym bogatym i czystym kraju. Dominikańskie śmieci wypadają może „słabiej” niż azjatyckie, ale również jeżą włos na głowie i skłaniają do refleksji…

Wracając do Malecon, promenada  rozpoczyna się u ujścia rzeki Rio Ozama i określana jest również jako Avenida George Washington, na cześć pierwszego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Trasa jest podobno intensywnie uczęszczaną przez turystów, dlatego wyrosło tutaj dużo hoteli i nocnych klubów. Idąc promenadą mijamy ogromny pomnik Fraya Montesina – odważnego księdza, który sprzeciwił się ludobójstwu Tainów w XVI w. Po 1,2 km dochodzimy do obelisku (El Obelisko), który został wzniesiony w trakcie rządów Trujillo, ale dzisiaj symbolizuje ruch oporu wobec dyktatora. Murale znajdujące się na obelisku poświęcono siostrom Mirabal – trzy z czterech sióstr zostały zamordowane w czasie rządów Trujillo w 1960 roku, a na podstawie ich historii powstała nawet książka „W czasach motyli” (Julia Alvarez).

Mijamy biegaczy, wdychamy zapach spalin, obok przejeżdżają ciężarówki coca-coli, widzimy pojedynczych ludzi przebierających śmieci i próbujemy sobie wyobrazić  jak promenada prezentowała się wieczorem kiedy rozbrzmiewały tu rytmy merengue mieszające się z rozmowami i śmiechem ludzi. Teraz pozostało nam obserwowanie poimprezowego pobojowiska.

Kończymy nasz spacer i wracamy na śniadanie do Casa Del Sol,  a dalej w drogę!

Zapraszam Cię do kolejnego wpisu, w którym opowiem o naszej drodze na północny kraniec Dominikany, na półwysep Samana – do miejscowości Las Terrenas

Promenada Malecon, Santo Domingo, Dominikana
Promenada Malecon, Santo Domingo, Dominikana
Ulica przebiegająca wzdłuż promenady oraz zaśmiecone wybrzeże.
Promenada Malecon, El Obelisco, Santo Domingo, Dominikana
Żeby nie było, że tam tylko śmieci to oczywiście wzdłuż promenady rosną też pięknie palmy. Na zdjęciu po prawej Obelisk z muralami wymierzonymi przeciwko dyktaturze Trujillo.

MAPA Z WAŻNYMI OBIEKTAMI

RAMOWY PLAN WYJAZDU

DZIEŃ 1 | 17/03/2018 – Sb
Lotnisko Warszawa (lot czarterowy TUI) →  po 12 godz. 15 min. lądujemy na międzynarodowych lotnisku w Punta Cana na wschodzie wsypy → korzystając z transferu hotelowego (25 USD) jedziemy do Bavaro.

DZIEŃ 2 | ​​18/03/2018 – Nd​
Bavaro (autobus Bavaro Express 400 DOP) → jedziemy około 3 godz. do stolicy Dominikany Santo Domingo. Zwiedzamy miasto.​

DZIEŃ 3 | 19/03/2018 – Pn
Santo Domingo → jedziemy 2 godz. 15 min. do Las Terrenas (autobus 375 DOP) – miasteczko na półwyspie Samana (północna Dominikana).

DZIEŃ 4 | 20/03/2018 – Wt
Całodniowa wycieczka z lokalną agencją turystyczną – Park Narodowy Los Haitises (m.in. jaskinie, lasy mangrowe, obserwacja ptaków).

DZIEŃ 5 | 21/03/2018 – Śr
Samodzielny trekking do wodospadu – Salto El Limon.

DZIEŃ 6 | 22/03/2018 – Cz
Całodniowa wycieczka z lokalną agencją turystyczną – najpiękniejsze rajskie plaże Dominikany (Playa Rincon, Playa Madame, Playa Las Galeras, Playa Fronton).

DZIEŃ 7 | 23/03/2018 – Pt
Powrót autobusami na wschodnie wybrzeże: Las Terrenas Santo Domingo Higuey Bavaro.

DZIEŃ 8 | 24/03/2018 Sb
Bavaro
(taxi 30 USD) → lotnisko Punta Cana (czarter TUI) → Warszawa.

DO POBRANIA

POWIĄZANE WPISY

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *